Zapiski Wtórne
RSS
sobota, 19 maja 2012

 

 

 

 

    Moment zagubienia za kierownicą auta z serii premium po kilku latach abstynencji wprawił mnie w nastrój iście szampański. Stara prawda, że z jazdą autem jak z seksem, nie straciła na aktualności. Tego się nie zapomina. A jeśli już zapomnisz, to do następnego skrzyżowania lepiej szybko sobie przypomnij.

    Obrazek napawający lękiem. Ja jako kapitan, on w roli majtka po mojej prawej. Nie licząc momentów niestrudzenie prowadzących do oczywistej śmierci, poszło mi całkiem nieźle jak na drugi pierwszy raz. Majtek z majtami pełnymi, nie rzekł słowa. Żyjemy.

   - I jak było?

   - .... I tak nie myśl, że będziesz gdzieś jeździć, smarku.

 

  :) Bezsporny talent.


 

14:03, grappa0
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 maja 2012

 

 

 

 

 

    Nie staje mi.

    Nie staje mi już materii. Wyjałowiona jestem do granic.

    Rozpacz.

    Przy odrobinie dobrej woli można by uznać, że mi nie wychodzi. Że taka biedna jestem. Mała Dziewczynka po praktycznej szkole życia. Ha.

    Gram na zwłokę i czekam na szansę.

 

22:36, grappa0
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 maja 2012

 

 

 

 

    - Po co jedziesz do Warszawy?

    - Bo tęsknię.

    - Jak można tęsknić za takim miejscem.

 

   Prezent na Dzień Dziecka.

22:52, grappa0
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 maja 2012

 

 

 

 

     Wiosna musi być kobietą, co, uważam, zasługuje choć na drobny tekst liryczny, na niewielki peanik pochwalny. Na chwilowe wspomnienie.

 

     Wiosno zmienna, jak fortuny koło,

     pszczółki już bzykają, psy już się gramolą

                                                    na siebie,

      I kłębuchów puchatych ruch na niebie

                                                     spory,

      kwiaty rumienią się w nowe kolory...

                                              Nie odchodź.

    

 Dziękuję.

       

18:28, grappa0
Link Komentarze (1) »
wtorek, 08 maja 2012

 

 

 

 

 

   Próba odnalezienia się w świecie dojrzałych decyzji bez odwrotu, spełzła. Kobiety w moim wieku, nie najmłodszym już z resztą, jednoznacznie nadają kształt swojemu życiu. Bez zbędnych skrupułów określają siebie, pozostawiając tylko nieco uchyloną furtkę na drobne szaleństwa. Słownik podpowiada, że chodzi tu o stabilizację. Tego słowa szukałam. Właściwie tylko dzięki słownikowi wiem, co stabilizacja może oznaczać dla niektórych, a czym mogłaby być dla mnie.

  Mieszkając tam, gdzie paradoksalnie diabeł mówi dobranoc, a wszystko stoi pod znakiem Wielkiej Cipki, można nad problemem przystanąć nieco dłużej. Zajrzeć w głąb siebie i z nieukrywanym entuzjazmem, połączonym ze łzami szczęścia, które może nadejść, zadać sobie serię kłopotliwych pytań.

   - Chciałbyś mieć ze mną dziecko...?

   - Ledwo daję radę z jednym...


  A gu.


 

 

19:56, grappa0
Link Komentarze (2) »
niedziela, 06 maja 2012

 

 

 

 

    Bookujesz bilet w obie strony, choć modlisz się, aby jakimś cudem zabookowany został tylko w jedną. Odwiedzając stolicę, bawię się jednocześnie w porównania i nakładanie na siebie obrazów, choć Warszawa porównań się brzydzi.

   Miejsce kompletnego wyidealizowania, recyclingu romantyzmu, pozornej globalnej identyczności. Mistyczny świat wyobrażeń ze skurwysyństwem w tle. Tę różnorodność lubię i ta różnorodność mnie pociąga. Za tą różnorodnością tęsknię.

    Może jakaś kawka na Starej Pradze? Ja stawiam.

 

12:23, grappa0
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 maja 2012

 

 

 

 

     Artykuł o wrocławskim 'Trójkącie'. Kilka dorzuconych zdjęć, które jednoznacznie kojarzą się z warszawską Pragą. Podobne klimaty i zasady dawania  w mordę. Wiesz w co się pchasz i na żadne odstępstwa od normy nie licz. Raj dla wariatów i dewiantów. Fotografów amatorów z lekko znoszonym Canonem, który widział wiele.

      Mieszkałam na warszawskiej Pradze przez chwilę i momentalnie serce zabiło szybciej. To była miłość. Wiem to. Jednostronna i bardzo brutalna. Najprawdziwsza.

      Wrocław. Trójkąt Bermudzki. Zdjęcia zapożyczone. 

 

 


    

23:41, grappa0
Link Komentarze (2) »
czwartek, 03 maja 2012

 

 

 

 

    Upaćkałam się winem. Na pewno gdybym nie piła, to bym nie pitoliła na tematy ważne. Egzystencjalne, rzekłabym. Na pewno. Winogrona i metafizyka grożą odkryciem sensu w ogóle i celu w szczególności. A ja chcę mieć tylko spierzchnięte usta i opaloną skórę. Być szczęśliwą sama ze sobą, bez odpowiedzi na jakiekolwiek istotne pytania, nadal bez sensu zmywać cholerny makijaż przed snem i uprawiać perwersyjny seks w święta państwowe.

       Może zasłużyłam na tandetne widoczki i najlepszą kawę na świecie.

 

    

12:13, grappa0
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 kwietnia 2012

 

 

 

 

         Maj zazwyczaj pachnie bzem, Saską Kępą i wyemancypowanymi studentkami politologii.

         Nie tutaj.

         Raczej pisałabym o aromacie wybijającego się szamba.

         Fekalia. Chmura gazowa. Kompost. Żul z Centralnego.

         

         Cierpię.


 

 

23:03, grappa0
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 kwietnia 2012

 

 

 

 

  Co prawda, nie ma miłości, ale przynajmniej jest kawa.

18:39, grappa0
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
następne
Archiwum
Czerwiec 2011
Lipiec 2011
Sierpień 2011
Wrzesień 2011
Październik 2011
Listopad 2011
Grudzień 2011
Styczeń 2012
Luty 2012
Marzec 2012
Kwiecień 2012
Maj 2012
Zakładki:
Mimowolnie
Blog o niczym
Brak
Dom w Toskanii
Dyskretny urok codzienności
Gatki Yneski
Latająca pyza
RefLUksje
Szklana podłoga
stat4u
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog